
wyszedłem na spacer
ale zmokłem
od słów ludzkich
od ludzkiej obojętności..
od głupoty
wyszedłem na spacer
chciałem podziwiać piękno
ale zobaczyłem kulę błota
rzuconą w ludzi
toczącą się po namiętności ludzkiej
wyszedłem na spacer
by przywitać się z ludźmi
ale się nie przywitałem
usłyszałem syk
usłyszałem hejt
wyszedłem, na spacer
by zobaczyć ludzi
ale zobaczyłem martwe slupy
sługi milczące
wyszedłem na spacer
by przejść się aleją różnorodności
ale zobaczyłem kamienie
w sercach ludzi
trzymających kamienie w dłoniach
wyszedłem na spacer
by porozmawiać
ale nie mogłem
ludzie w dłoniach trzymali telefony
ludzie w dłoniach trzymali kamienie
zaciskali ból
zaciskali cierpienie
zaciskali nienawiść
zaciskali samotność
wyszedłem na spacer
pies rzucił się do lizania
człowiek rzucił się do zabijania
pies zgłupiał
bo patrzy na pana z pokorą
bo czuje radość na jego widok
ale uczony jest nienawiści
wyszedłem na spacer
zatrzymałem się przed zamkniętymi drzwiami
zdjąłem buty i płaszcz
zmęczyłem się idąc do zamkniętych drzwi
do zamkniętych serc
do zamkniętych umysłów
do pustych dusz
ludzkich psów nauczonych
szczekania i służenia
usiadłem
przypomniałem sobie…
gdy wychodziłem na spacer
widziałem ludzi którzy się witali
przypomniałem sobie
ludzi którzy się uśmiechali
ludzi którzy sobie pomagali
ludzi którzy się szanowali
włączyłem telewizor
by sobie przypomnieć
i już będę pamiętać
żeby go nigdy nie włączać
Image by Grae Dickason from Pixabay
